Józef Piłsudski i II Rzeczpospolita

Switch to desktop

20 Mar

Wojciech Wencel "Wierzyński. Sens ponad klęską"

Wcencel wierzynskiNa moich półkach poezja dwudziestowieczna, to zdecydowanie unikatowy temat. Kilka tomików Mariana Hemara, Jana Lechonia, pojedyncze Adama Kowalskiego, Kornela Makuszyńskiego czy Feliksa Konarskiego znika wśród ogromu innych. Nie mam żadnego tomu poetyckiego jednego z największych poetów polskich minionego wieku, czyli Kazimierza Wierzyńskiego. Co prawda posiadam Pamiętnik poety, ale czytałem go wyrywkowo, nie znajdując nigdy czasu na lekturę całości. Kilka miesięcy temu ukazała się zapowiedź, a w konsekwencji także książka autorstwa Wojciecha Wencla, której bohaterem jest wywodzący się z niemieckiej rodziny Kazimierz Wierzyński.

Autor postawił sobie za cel przywrócenie powszechnej pamięci o poecie-skamandrycie, który po 1945 r. pozostał na emigracji nie chcąc legitymować swym nazwiskiem i twórczością panującego w Polsce reżimu. Biorąc pod uwagę fakt, że gdy w lutym 2020 r. odwiedzałem warszawskie Powązki, na grobie poety pozostało tylko kilka liter, które z trudem można było uzupełnić w pełne brzemiennie imienia i nazwiska, było to zadanie ze wszech miar godne poparcia. Nie jestem znawcą twórczości Wojciecha Wencla, ale zakładałem, że jako poeta będzie w stanie należycie ocenić twórczość autora Wolności tragicznej.

Książka ma tradycyjny, chronologiczny układ, zawierający się w ponad trzydziestu niezbyt długich rozdziałach. Życie poety można podzielić na kilka łatwych do wyodrębnienia okresów. Pierwszy z nich, to ten związany z młodością, czasem nauki i noszeniem przez bohatera pracy swego pierwotnego nazwiska, czyli Wirstlein. Okazało się, nie po raz pierwszy, że polska kultura miała w sobie tak wielki ładunek oddziaływania, że przyciągać potrafiła do polskości wielu przedstawicieli mniejszości narodowych.

Okres Wielkiej Wojny i niewola rosyjska, powrót do Polski i związanie się ze środowiskiem „Skamandra”, wzrost popularności i znaczenia w świecie literackim, niezbyt szczęśliwe małżeństwo i rozwód, wybuch drugiej wojny światowej i w końcu pobyt na emigracji, to najważniejsze, choć nie odosobnione, elementy życiorysu Wierzyńskiego. Na nie nakłada się twórczość literacka, która w wielu momentach splata się z bieżącymi wydarzeniami.

Dla autora książki wszystko to jest okazją do przedstawienia swoich własnych przemyśleń na temat wydarzeń z naszej przeszłości, ocen ludzi i ich postaw, a także, a może przede wszystkim, interpretacji naszych dziejów. Co najgorsze (moim skromnym zdaniem) przedstawiony przez niego świat jest czarno-biały. Choć prawdopodobnie nie był taki dla poety.

Nie mam większych zastrzeżeń (bo jako laik mieć nie mogę) co do ocen twórczości autora Czarnego poloneza. Natomiast jako osoba pasjonująca się dziejami naszego państwa i narodu w wielu punktach nie zgadzam się ze sformułowaniami znalezionymi na stronicach książki. Ceniąc niezwykle prace Władysława Pobóg-Malinowskiego, nie zawsze zgadzam się z wszystkim co napisał. Dla Wojciecha Wencla jest on wyrocznią w kwestiach ocen dotyczących zachowań sojuszników we wrześniu 1939 r. Równie inną opinię mam na temat powstania warszawskiego czy rozumienia słowa „okupacja”.

Dla Wojciecha Wencla punktem odniesienia w zakresie postaw odnośnie sytuacji panującej w Polsce po 1945 r. było to, co prezentowało środowisko londyńskich „Wiadomości” oraz grupa amerykańskich piłsudczyków, której naczelną postacią był Ignacy Matuszewski. Dopóki Kazimierz Wierzyński związany był z tym środowiskiem, mniej więcej do 1960 r., to autor nie ma większych zastrzeżeń do postawy wielkiego poety. Gdy rozpoczyna współpracę z paryską „Kulturą”, zaczyna rozważać wizytę w kraju, to staje się „podejrzany”. Wencel, jako „niezłomny” nie dopuszcza do siebie myśli, że spojrzenie inne niż to, które prezentował Mieczysław Grydzewski czy Jan Lechoń mogło być dopuszczalne. To stąd wiele uszczypliwości skierowanych w kierunku Melchiora Wańkowicza, Aleksandra Janta-Połczyńskiego czy Antoniego Słonimskiego. O Czesławie Miłoszu czy Julianie Tuwimie nawet nie warto wspominać.

Mam nieodparte wrażenie, że książka miała przede wszystkim służyć ocenom naszych dziejów najnowszych, a Kazimierz Wierzyński był tylko pretekstem do tego. Jawi się zatem pytanie czy warto tę pozycję nabyć. Moim zdaniem – tak. Po pierwsze, Kazimierz Wierzyński i jego twórczość są bardzo mało znane. Po drugie, nie wszystko, co napisał autor, zasługuje na potępienie czy dyskusję, a zdarzy się na pewno, że wielu PT Czytelników będzie się z nim zgadzało w stu procentach. I na koniec – zachęca cena. Za książkę o tej objętości spodziewałbym się, że będzie ona co najmniej dwukrotnie wyższa. Sam zapłaciłem za nowy egzemplarz niespełna dwadzieścia złotych.

Dariusz Nowiński

Temat i treść – 7/10

Język, styl, kompozycja tekstu – 8/10

Forma wydawnicza – 8/10

Tytuł: Wierzyński. Sens ponad klęską

Autor: Wojciech Wencel

Wydawca: Instytut Literatury

Rok wydania: 2020

Ilość stron: 368

Okładka: miękka za skrzydełkami

ISBN: 978-83-66359-31-4

Copyright © 2006-2015 ISSN 1899-8348

Top Desktop version