Józef Piłsudski i II Rzeczpospolita

Switch to desktop

Dariusz Nowiński

Dariusz Nowiński

URL strony:

O myśliJakiś czas temu miałem okazję i przyjemność recenzować książkę O myśli mocarstwowej Józefa Piłsudskiego. Niemałym zaskoczeniem było dla mnie wyjęcie ze skrzynki pocztowej niezapowiedzianej przesyłki. Okazało się, że trzymałem w ręku Suplement do ww. pozycji. Niewątpliwy sukces, jakim było wydanie książki opartej na klasycznej pozycji Juliusza Łukasiewicz „Polska jest mocarstwem”, skłonił wydawcę do pójścia o krok dalej.

Recenzowany Suplement jest zbiorem zapisków charakteryzujących sytuację w Polsce przed i po maju 1926 r. Ich autorami są osoby związane z obozem piłsudczykowskim, wśród których znajdziemy prof. Ignacego Mościckiego, gen. Kazimierza Sawickiego czy Henryka Józewskiego, ale także gen. Władysława Sikorskiego, którego trudno uznać za admiratora Marszałka. To właśnie oni pisali o bezideowości, analfabetyzmie politycznym i prywacie obozu rządzącego Polską do maja 1926. Aby nie być skazanym na opinię polityków warto zwrócić uwagę na słowa Jana Mulaka, znakomitego trenera lekkoatletycznego, którego największe sukcesy przypadły na lata pięćdziesiąte i sześć dziesiąte XX wieku. Jednoznacznie określał on (obserwował te wydarzenia jako naoczny, dwunastoletni świadek), że porządki majowe zdecydowanej większości warszawskiej ulicy przypadły do gustu i mieszkańcy stolicy wyraźnie popierali Józefa Piłsudskiego.

Zdecydowana większość głosów dotyczących okresu pomajowego, to zadeklarowani piłsudczycy. Nie brakuje tekstów Stanisława Cat-Mackiewicza, Adama Skwarczyńskiego czy Eugeniusza Kwiatkowskiego. Jednak istotniejsze jest według mnie przywołanie tego, co pisali o II RP po 1926 r. Ignacy Daszyński, Stefan Kieniewicz, których trudno uznawać za ideowych piłsudczyków.

Istotną częścią Suplementu jest część zawierająca załączniki graficzne, przede wszystkim strony tytułowe ówczesnej prasy, która zarówno tekstem, jak i obrazem, dawała wyraz swoim sympatiom politycznym.

Reasumując powyższe należy stwierdzić, że ograniczone grono osób otrzymało kolejną znaczącą pozycję wśród prac poświęconych Józefowi Piłsudskiemu i jego czasom. Ograniczenie to wynika przede wszystkim z faktu, że książka ukazała się ze środków osób prywatnych, które po raz kolejny wsparły przedsięwzięcie mające charakter ideowy, a nie merkantylny. Żałować należy, że pieniądze publiczne trafiają do różnych „instytutów narodowych”, a ruch nawiązujących do tradycji piłsudczykowskich skazany jest na ofiarność darczyńców.

Dariusz Nowiński

Ocena recenzenta

Temat i treść: 10/10

Język, styl, kompozycja tekstu: 10/10

Forma wydawnicza: 10/10

Informacje o publikacji

Tytuł: O myśli mocarstwowej Józefa Piłsudskiego. Suplement

Autor: praca zbiorowa

Rok wydania: 2021

Ilość stron: 40

Format: 160x230 mm

Okładka: miękka ze skrzydełkami

02 Kwi

Wspomnienia zułowskie

Opublikowano w Recenzje

BujwidOkoło pół roku przed śmiercią Józef Piłsudski otrzymał od Mariana Zyndram-Kościałkowskiego oraz prof. Odo Bujwida plan majątku Zułowa pochodzący z 1858 r. Pierwszy z ww. był przewodniczącym Komitetu Odbudowy Zułowa, a drugi, nie wchodząc w szczegóły dotyczące jego kariery naukowej, synem zarządcy majątku Antoniego Billewicza, dziadka Marszałka. Pięcioletni Odo w roku 1862 trafił z ojcem do Zułowa, a po latach postanowił opisać wspomnienia z dzieciństwa. Dzięki staraniom wydawnictwa Miles trafiły one na rynek księgarski i stanowią przyczynek do dziejów rodziny Piłsudskich, który choć w niewielkiej objętości, daje pogląd na otoczenie pierwszych lat życia Ziuka, o którym z oczywistych względów wiemy najmniej.

Nie posiadając szczegółowej wiedzy autor zasięgał informacji o rodzinnej miejscowości Komendanta od jego starszej siostry Zofii Kadenacowej. Opisuje on położenie majątku oraz jego krótką historię związaną już z rodziną Piłsudskich, a nie Billewiczów. Zwraca uwagę fakt, że według Odo Bujwida, a być może i siostry Józefa Piłsudskiego, przez dwanaście lat zarządzania majątkiem ojciec Ziuka podniósł stan jego zagospodarowania i spłacił część obciążających go długów. Nie stroni także od konsekwencji pożarku Zułowa.

Najciekawszą częścią wspomnień wydaje się być opis tego, czego świadkiem był autor. Przewijają się na kartach książki postacie mieszkańców dworu, jak i okolicznej ludności. Nie brakuje choćby nawiązań do powstania styczniowego i wątku, który mogliby zweryfikować historycy powstania styczniowego, który mówi o kontaktach właścicieli majątku z bohaterskim księdzem Antonim Mackiewiczem, który być może odwiedzał dwór w Zułowie. Autor poświęcił nieco miejsca na swe osobiste kontakty z Józefem Piłsudskim, którego poznał w 1904r.

Co prawda Wspomnienia zułowskie nie stanowią naukowego opracowania, ale niewątpliwie dość dobrze oddają charakter miejsca, w którym urodził się i wychowywał przyszły Marszałek. Trudno jednak wymagać, by autor szczegółowo opisywał miejsce i ludzi, z którymi miał kontakt jedynie przez kilka miesięcy. Ze względu na aresztowanie ojca autora po wybuchło powstania styczniowego rodzina opuściła Zułów jeszcze przez zaślubinami Marii i Józefa Piłsudskich.

Szkoda jednak, że wydawnictwo poskąpiło na korekcie. Klasycznym przykładem może być data ślubu Marii z Billewiczów z Józefem Wincentym Piłsudskim. Zamiast 1863 r., znajdujemy rok 1853 (s. 10). Inny, nieskorygowany błąd (bezkrytycznie przepisany z pierwodruku), sugeruje, że w 1856 r, Maria Billewicz miała 16 lat, gdy w rzeczywistości była dwa lata młodsza. Znajdziemy też kilka przypadków stawiania spacji w środku wyrazów, co znacząco wpływa na obniżenie oceny pracy redakcyjnej. Być może ze względu na oszczędności związane z procesem wydawniczym zrezygnowano z ilustracji, które znajdują się w przedwojennym wydaniu, co także wpływa na ogólną ocenę recenzowanej pozycji.

Dariusz Nowiński

Temat i treść – 9/10

Język, styl, kompozycja tekstu – 9/10

Forma wydawnicza – 6/10

Tytuł: Wspomnienia zułowskie

Autor: Odo Bujwid

Wydawca: Wydawnictwo Miles

Rok wydania: 2021

Ilość stron: 34

Okładka: miękka

ISBN: 978-83-66715-88-2

Wcencel wierzynskiNa moich półkach poezja dwudziestowieczna, to zdecydowanie unikatowy temat. Kilka tomików Mariana Hemara, Jana Lechonia, pojedyncze Adama Kowalskiego, Kornela Makuszyńskiego czy Feliksa Konarskiego znika wśród ogromu innych. Nie mam żadnego tomu poetyckiego jednego z największych poetów polskich minionego wieku, czyli Kazimierza Wierzyńskiego. Co prawda posiadam Pamiętnik poety, ale czytałem go wyrywkowo, nie znajdując nigdy czasu na lekturę całości. Kilka miesięcy temu ukazała się zapowiedź, a w konsekwencji także książka autorstwa Wojciecha Wencla, której bohaterem jest wywodzący się z niemieckiej rodziny Kazimierz Wierzyński.

Autor postawił sobie za cel przywrócenie powszechnej pamięci o poecie-skamandrycie, który po 1945 r. pozostał na emigracji nie chcąc legitymować swym nazwiskiem i twórczością panującego w Polsce reżimu. Biorąc pod uwagę fakt, że gdy w lutym 2020 r. odwiedzałem warszawskie Powązki, na grobie poety pozostało tylko kilka liter, które z trudem można było uzupełnić w pełne brzemiennie imienia i nazwiska, było to zadanie ze wszech miar godne poparcia. Nie jestem znawcą twórczości Wojciecha Wencla, ale zakładałem, że jako poeta będzie w stanie należycie ocenić twórczość autora Wolności tragicznej.

Książka ma tradycyjny, chronologiczny układ, zawierający się w ponad trzydziestu niezbyt długich rozdziałach. Życie poety można podzielić na kilka łatwych do wyodrębnienia okresów. Pierwszy z nich, to ten związany z młodością, czasem nauki i noszeniem przez bohatera pracy swego pierwotnego nazwiska, czyli Wirstlein. Okazało się, nie po raz pierwszy, że polska kultura miała w sobie tak wielki ładunek oddziaływania, że przyciągać potrafiła do polskości wielu przedstawicieli mniejszości narodowych.

Okres Wielkiej Wojny i niewola rosyjska, powrót do Polski i związanie się ze środowiskiem „Skamandra”, wzrost popularności i znaczenia w świecie literackim, niezbyt szczęśliwe małżeństwo i rozwód, wybuch drugiej wojny światowej i w końcu pobyt na emigracji, to najważniejsze, choć nie odosobnione, elementy życiorysu Wierzyńskiego. Na nie nakłada się twórczość literacka, która w wielu momentach splata się z bieżącymi wydarzeniami.

Dla autora książki wszystko to jest okazją do przedstawienia swoich własnych przemyśleń na temat wydarzeń z naszej przeszłości, ocen ludzi i ich postaw, a także, a może przede wszystkim, interpretacji naszych dziejów. Co najgorsze (moim skromnym zdaniem) przedstawiony przez niego świat jest czarno-biały. Choć prawdopodobnie nie był taki dla poety.

Nie mam większych zastrzeżeń (bo jako laik mieć nie mogę) co do ocen twórczości autora Czarnego poloneza. Natomiast jako osoba pasjonująca się dziejami naszego państwa i narodu w wielu punktach nie zgadzam się ze sformułowaniami znalezionymi na stronicach książki. Ceniąc niezwykle prace Władysława Pobóg-Malinowskiego, nie zawsze zgadzam się z wszystkim co napisał. Dla Wojciecha Wencla jest on wyrocznią w kwestiach ocen dotyczących zachowań sojuszników we wrześniu 1939 r. Równie inną opinię mam na temat powstania warszawskiego czy rozumienia słowa „okupacja”.

Dla Wojciecha Wencla punktem odniesienia w zakresie postaw odnośnie sytuacji panującej w Polsce po 1945 r. było to, co prezentowało środowisko londyńskich „Wiadomości” oraz grupa amerykańskich piłsudczyków, której naczelną postacią był Ignacy Matuszewski. Dopóki Kazimierz Wierzyński związany był z tym środowiskiem, mniej więcej do 1960 r., to autor nie ma większych zastrzeżeń do postawy wielkiego poety. Gdy rozpoczyna współpracę z paryską „Kulturą”, zaczyna rozważać wizytę w kraju, to staje się „podejrzany”. Wencel, jako „niezłomny” nie dopuszcza do siebie myśli, że spojrzenie inne niż to, które prezentował Mieczysław Grydzewski czy Jan Lechoń mogło być dopuszczalne. To stąd wiele uszczypliwości skierowanych w kierunku Melchiora Wańkowicza, Aleksandra Janta-Połczyńskiego czy Antoniego Słonimskiego. O Czesławie Miłoszu czy Julianie Tuwimie nawet nie warto wspominać.

Mam nieodparte wrażenie, że książka miała przede wszystkim służyć ocenom naszych dziejów najnowszych, a Kazimierz Wierzyński był tylko pretekstem do tego. Jawi się zatem pytanie czy warto tę pozycję nabyć. Moim zdaniem – tak. Po pierwsze, Kazimierz Wierzyński i jego twórczość są bardzo mało znane. Po drugie, nie wszystko, co napisał autor, zasługuje na potępienie czy dyskusję, a zdarzy się na pewno, że wielu PT Czytelników będzie się z nim zgadzało w stu procentach. I na koniec – zachęca cena. Za książkę o tej objętości spodziewałbym się, że będzie ona co najmniej dwukrotnie wyższa. Sam zapłaciłem za nowy egzemplarz niespełna dwadzieścia złotych.

Dariusz Nowiński

Temat i treść – 7/10

Język, styl, kompozycja tekstu – 8/10

Forma wydawnicza – 8/10

Tytuł: Wierzyński. Sens ponad klęską

Autor: Wojciech Wencel

Wydawca: Instytut Literatury

Rok wydania: 2020

Ilość stron: 368

Okładka: miękka za skrzydełkami

ISBN: 978-83-66359-31-4

Copyright © 2006-2015 ISSN 1899-8348

Top Desktop version