Józef Piłsudski i II Rzeczpospolita

Switch to desktop

20 Cze

Stanisław Sosabowski - żołnierz, pedagog, wychowawca

  • Napisane przez  Anna Plesiak
„Dobrze uczyć – jest sztuką. Najlepsza treść, o ile jest źle podana – nie daje żadnych lub prawie żadnych wyników. Treść merytorycznie nikła, lecz podana umiejętnie – wbija się głęboko w serca i umysły słuchaczy, staje się ich niezachwianym wierzeniem, dogmatem.” [1]
 

Jednym z wybitnych, choć mało znanych pod tym względem polskich pedagogów był Stanisław Sosabowski. Jaka definicja kryje się pod pojęciem pedagoga w odniesieniu do sylwetki Stanisława Sosabowskiego? Kiedy prześledzimy życie i twórczość tego człowieka przekonamy się, że pod twardą, żołnierską skorupą wrzało gorące serce wielkiego patrioty, a przede wszystkim wychowawcy wielu pokoleń. Czynnikiem determinującym życie Sosabowskiego była wewnętrzna dyscyplina, pracowitość i mundur żołnierza polskiego. Kim zatem był Stanisław Sosabowski? „Zarzewiak”, skaut, oficer Polskich Drużyn Strzeleckich, oficer Wojska Polskiego, wykładowca, prawdziwy dowódca, generał. W arkanach historii zasłynął jako twórca nowego rodzaju wojsk w Polskich Siłach Zbrojnych – wojsk spadochronowych. Zorganizował 1 Samodzielną Brygadę Spadochronową, którą dowodził we wrześniu 1944r. w największej operacji powietrzno-desantowej, w bitwie pod Arnhem.

Jako pedagog i wychowawca wprowadził do armii pewną, bardzo przydatną innowację. Zebrał swoje doświadczenia pracy wychowawczej w podręczniku skierowanym do młodszej kadry dowódczej pt. „Wychowanie żołnierza-obywatela”, wydanej w 1931 r.

Nauczający musi być bardzo dobrym psychologiem. Musi rozumieć duszę słuchaczy, musi się do niej odwołać. Musi wykładem swym stworzyć dogodne warunki rezonansu, t.j. musi nastroić duszę słuchacza na ton prowadzącego wykładu. Jeżeli tego nie umie, lub nie jest w stanie dokonać – nie może być oficerem wychowawcą – pisał Sosabowski na kartach swojego podręcznika. Wierzył, że najpierw trzeba trafić do serca, a potem do rozumu człowieka. I właśnie za to kochały go pokolenia wychowanków, jego podwładni i przyjaciele, cenili zaś przełożeni.

Prześledźmy więc barwne życie żołnierskie i twórczość pedagogiczno pisarską Stanisława Sosabowskiego.

 

„Twarde i ugorne było całe moje życie. Nie żałuję tego com przeszedł i gdyby mi kazano to przeżywać ponownie, nie zawahałbym się”[2]

 

Stanisław Franciszek Sosabowski urodził się 8 maja 1892r. w Stanisławowie. Ojciec Władysław pracował na kolei, matka Franciszka z Grabarskich zajmowała się prowadzeniem domu i wychowaniem czworga dzieci: Kazimiery, Stanisława Franciszka, Janiny i Juliana Andrzeja.

Ojca Stanisław pamiętał bardzo słabo, gdyż stracił go w wieku dwunastu lat. Pamiętał jego oczy o wyrazie głębokiej dobroci, które w razie potrzeby potrafiły być surowe. „Nie podniósł na nas nigdy ręki, popatrzył tylko i to wystarczyło. Jego serce czułe na ludzkie kłopoty, zbytnie zaufanie do otoczenia i łatwowierność, a przy tym niestety „słaba głowa” – były źródłem trosk i niepowodzeń materialnych. Nie raz wracał do domu z pustą kieszenią. Mimo, że byłem dzieckiem, już wtedy zrozumiałem czego robić nie należy”[3] Decydujący wpływ na jego wychowanie i kształtowanie charakteru miała matka, która należała do osób stanowczych, konsekwentnych i posiadających silną wolę. Była jednocześnie osobą spokojną i wrażliwą. [4] Po ukończeniu szkoły podstawowej, w 1903r. Sosabowski podjął naukę w Szkole Realnej w Stanisławowie przemianowanej potem na gimnazjum matematyczno-przyrodnicze. Po śmierci ojca spadła na niego odpowiedzialność za pomoc matce w skromnym utrzymaniu domu i młodszego rodzeństwa. Wspominał Stanisławów – swoje miasto rodzinne. „Widzę to miasto, a w nim - chłopca, ucznia gimnazjum, niepozornego, nędznie ubranego, przebiegającego ulicę z jednej lekcji na drugą. Widzę go w tajnych kółkach samokształceniowych, w harcerstwie i organizacji wojskowej. Widzę to miasto, gdzie w codziennym trudzie zdobywałem chleb dla siebie i mojej rodziny, kształtowałem swój charakter i uczyłem się łamać piętrzące się przede mną przeszkody, miasto, gdzie poznałem i pokochałem ideały, które stały się myślą przewodnią mojego życia”. Sytuacja materialna rodziny Sosabowskich pogarszała się. Śmierć ojca stała się przyczyną jego przedwczesnej dojrzałości. Pensja wdowia matki nie wystarczała na potrzeby rodziny. Z obszernego mieszkania przenieśli się do jednego pokoju z kuchnią. Matka wysprzedała część wyposażenia domowego, brakowało pieniędzy na zimowe płaszcze dla dzieci, zapanował głód. Z pomocą przyszedł jeden z nauczycieli młodego Sosabowskiego – katecheta, ks. prof. Andrzej Nogaj. Stanisław Sosabowski należał do uczniów zdolnych , a szczególnie dobre wyniki uzyskiwał z matematyki i języka francuskiego. Ks. Nogaj zaproponował Sosabowskiemu udzielanie korepetycji młodszym kolegom z przedmiotów szczególnie sobie ulubionych. W trzynastym roku życia został korepetytorem i oddawał matce zarobione pieniądze. Nie był łatwym korepetytorem. Umawiając się na godzinę, nigdy nie wypuścił delikwenta do póki nie umiał lekcji. Był twardy i nieustępliwy. Szybko urosła jego sława jako dobrego korepetytora, utarło się nawet powiedzenie: jest korepetytor, nazywa się Sosabowski, jeżeli on nie pomoże to chyba nikt. Były okresy, kiedy młody Stanisław dawał po pięć korepetycji dziennie. Nauka w szkole odbywała się od godz. 8 rano do 1 po południu, Sosabowski wpadał do domu by coś zjeść i już od godziny drugiej biegał z lekcji na lekcje. Około 21 wracał do domu, połykał kolację i szedł spać. [5] Skromne bytowanie na granicy głodu polepszyło się za pieniądze zarobione przez Stanisława na korepetycjach. „I w domu już było nieco lepiej. I chleb pokazał się na stałe i zastąpił placek kartoflany pieczony w piecyku, czy też placek z mąki kukurydzianej. Kawę żołędziową zastąpiła zbożowa, ba nawet pokazało się mięso”.[6]

Stosunki jakie panowały w zaborze austriackim, wolność osobista, swoboda manifestowania polskości była całkowita. Oficjalnym językiem był niemiecki, ale w szkolnictwie obowiązywał j. polski. Na terenie Stanisławowa działały tajne organizacje wojskowe, harcerskie i samokształceniowe. Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół” skupiało polską inteligencję i mieszczaństwo. W reprezentacyjnym gmachu Sokoła mieściło się również Towarzystwo Młodzieży Polskiej propagującej ideę narodowo-demokratyczną. Rekrutowano również do tajnych kółek samokształceniowych uczniów szkół średnich. Już w piątej klasie Sosabowski został przewodniczącym kółek na terenie Stanisławowa.

W Stanisławowie zalążek Armii Polskiej mieścił się w organizacji „Zarzewie”. W 1909r. powstał Oddział Ćwiczebny pod kierownictwem Stanisława Sosabowskiego (ps. Stanisław Węglarz) - ucznia maturalnej klasy Szkoły Realnej. Oddział przybrał jako patrona gen. Dyonizego Czachowskiego, bohatera Powstania Styczniowego. Skupił w swych szeregach młodzież szkolną wszystkich czterech średnich szkół (3 gimnazja i seminarium nauczycielskie) oraz młodzież robotniczą z Państwowej Szkoły Przemysłowej. Stanisławowski Oddział Ćwiczebny miał oparcie w Sokole, bowiem na jego terenie odbywały się ćwiczenia gimnastyczne i strzelanie z karabinów na strzelnicy. Oprócz ćwiczeń polowych prowadzone były wykłady z zakresu fortyfikacji, walk ulicznych, taktyki, sygnalizacji, terenoznawstwa i organizacji wojsk rosyjskich.

            Po wzorowo zdanej maturze w 1910r. Sosabowski opuścił Stanisławów celem dalszej edukacji. Od listopada 1910r. do czerwca 1911r. przebywał w Krakowie, gdzie studiował
w Wyższej Szkole Handlowej. Tam też zaangażował się w działalność niepodległościową
w ramach II Oddziału Armii Polskiej. Tam też ukończył konspiracyjną szkołę oficerską Związku Walki Czynnej, której komendantem był Józef Piłsudski i otrzymał odznakę, tzw. „Parasol”. Po powrocie do Stanisławowa od lipca 1911r. otrzymał wytyczne celem zajęcia się miejscową organizacją Armii Polskiej. Rozpoczął starania nad ujawnieniem pracy wojskowej w Stanisławowie poprzez zalegalizowanie u władz austriackich Polskich Drużyn Strzeleckich – zbrojnego ramienia Armii Polskiej. W listopadzie 1911r. Stanisław Sosabowski otrzymał awans na chorążego, a w styczniu 1912r. nominację na komendanta XXIV Polskiej Drużyny Strzeleckiej (PDS). Drużyna Strzelecka Sosabowskiego stanowiła kompanię ćwiczebną podzieloną na plutony i drużyny. Dysponowała własnym lokalem. Z funduszu własnego, czyli wyłącznie ze składek członkowskich drużyna zaopatrzyła się w mundury strzeleckie i ekwipunek. Dla celów wyszkoleniowych zakupiono dwa manlichery i kilkanaście karabinów Werndla. Tak rozpoczęła się regularna praca wojskowa. Drużyna miała wychować i wyszkolić przyszłego żołnierza polskiego. Podstawą takiego wychowania była żołnierska dyscyplina i karność. PDS w Stanisławowie należała do najlepiej wyszkolonych i wyekwipowanych oddziałów strzeleckich na terenie Galicji.

Równolegle z działalnością w PDS Stanisław Sosabowski tworzył skauting. Wierzył, że młodzież skautowa będzie znakomitym materiałem na członków PDS. W swojej książce autobiograficznej pt. Droga Wiodła Ugorem wspomina: „Pod koniec roku 1911 rozpocząłem pod auspicjami PDS tajnie organizować skauting. Rozwijający się spontanicznie, zwłaszcza po ukazaniu się książki Andrzeja Małkowskiego pt. Scouting jako system wychowania młodzieży” ruch młodzieżowy zaktualizował pilną potrzebę związania go z jedną z jawnych organizacji polskich. Na podstawie porozumienia między komendą Drużyn Strzeleckich a Sokołem-Macierzą, ustalono, że skauting zostanie przyłączony do tej ostatniej. Patronat nad skautingiem objął kpt. Józef Haller z ramienia Sokoła-Macierzy. Kierownictwo i organizacja została w rękach Małkowskiego. W dniu 11 listopada 1911r. otrzymałem mandat zorganizowania skautingu na terenie Stanisławowa. Formalnie skauting podlegał Sokołowi i korzystał z jego lokali i urządzeń..”

            W swojej pracy skautowej Sosabowski oparł się na istniejącym od 1909r. Oddziale Ćwiczebnym. Wiosną 1911r. utworzono tajne patrole skautowe, które przerabiały program
z obozowania, patrolowania, sygnalizacji i orientowania się w terenie – zaczął się powolny proces przekształcania Oddziałów Ćwiczebnych w drużyny skautowe.

Decyzja o zorganizowaniu jawnych drużyn skautowych przy Sokole w Stanisławowie zapadła na posiedzeniu Komendy Naczelnej Armii Polskiej we wrześniu 1911r. we Lwowie, w którym uczestniczył Stanisław Sosabowski oraz po konferencji z Andrzejem Małkowskim
i otrzymaniu od niego odnośnych instrukcji. W dniu 11 listopada 1911r. Sosabowski dostał od niego rozkaz zorganizowania skautingu na terenie Stanisławowa. Organizacje oparł na wytycznych mówiących, że:

- młodzież szkolną należy grupować w drużynach skautowych;

- a młodzież poza szkolną, akademicką i robotniczą w Drużynach Strzeleckich.

Skauting miał być środkiem wychowania młodzieży zdolnej realizować ideę niepodległości zarówno w walce jak i w czasie pokoju.[7] Skauting polski odchodził daleko od brytyjskiego pierwowzoru. Wyrastał na gruncie polskich realiów politycznych, umiejętnie wykorzystywał tradycję narodową w nazwie, stroju, symbolice, odpowiadał dążeniom i aspiracjom ówczesnego pokolenia polskiej młodzieży. Stał się szkołą wychowania mocnych charakterów.

Z końcem lipca 1914 roku wybucha I Wojna Światowa. Dla społeczeństwa polskiego wybuch wojny oznaczał przede wszystkim konflikt zbrojny pomiędzy zaborcami. Z chwilą wybuchu wojny Sosabowski został zmobilizowany i wcielony do 58 cesarsko-królewskiego pułku piechoty, z którym wyruszył na front. Wcześniej zmobilizował bardzo dobrze wyszkoloną i wyposażoną XXIV Polską Drużynę Strzelecką i wysłał ją do Krakowa na zbiórkę oddziałów strzeleckich pod dowództwem Komendanta Józefa Piłsudskiego na Oleandrach.[8]

Chrzest bojowy Sosabowski przeszedł w pierwszych dniach października w ciężkich walkach pod Przemyślem. W czerwcu 1915r. nad rzeką Leśną został ranny w kolano z porażeniem nerwu i tam zakończył swą austriacką wojaczkę. Rana ta unieruchomiła jego prawą nogę na szereg lat.[9] W wojsku austriackim przeszedł wszystkie stopnie podoficerskie, pierś jego pokryły wszystkie dostępne podoficerom medale za waleczność. Dzięki temu, że miał ukończony oficerski kurs strzelecki w 1916r. awansował na pierwszy stopień oficerski w cesarsko królewskiej armii – podporucznika, a w styczniu 1918r. na porucznika. Uczestnicząc w wojnie poznał jej wszystkie okropności. Często powtarzał iż oficer nigdy nie może wymagać od swoich podwładnych więcej niż sam może wykonać.[10] W czasie pobytu w szpitalu w Ołomuńcu Sosabowski wstąpił w związek małżeński z Marią Tokarską, a w styczniu 1917r. urodził im się pierwszy syn – Stanisław. Po opuszczeniu szpitala pełnił rożne funkcje sztabowe, pracował w archiwum sztabu w Bolzano, a z początkiem roku 1918 został przeniesiony do Generalnego Gubernatorstwa w Lublinie, gdzie pracował do końca wojny.

Służbę w Wojsku Polskim Sosabowski rozpoczął 1 listopada 1918r. na stanowisku kierownika Komisji Likwidacyjnej byłego Generalnego Gubernatorstwa w Lublinie. Dwa tygodnie później otrzymał awans na kapitana. Kalectwo z powodu odniesionej rany uniemożliwiło Sosabowskiemu udział liniowy w wojnie polsko-bolszewickiej. W tym czasie pracował w Ministerstwie Spraw Wojskowych. W lipcu 1920r. był delegatem na konferencji międzyalianckiej w Spa w Belgii jako ekspert w sprawach materiałowych. Zweryfikowany został do stopnia majora i w 1922 r. znalazł się w Wyższej Szkole Wojennej w Warszawie jako słuchacz. W opinii profesorów francuskich o Sosabowskim: „inteligentny, o żywym umyśle, posiada temperament, pilność i rzeczywiste zalety wojskowe. Niestety upodobania do dyskusji i paradoksu”[11] W maju 1927 roku ze stanowisk w Korpusie Intendentury odszedł do linii do 75 pułku piechoty w Chorzowie i Rybniku na dowódcę batalionu i Komendy Garnizonu. Tam też wyrobiła się o nim opinia surowego i wymagającego dowódcy. Sosabowski nie tylko dowodził ale też z bardzo dobrymi wynikami organizował życie wychowawcze wśród żołnierzy. Już wtedy procentowało samoistne i naturalne przygotowanie pedagogiczne z lat szkolnych i pracy niepodległościowej. W jednostce prowadzono nauczanie powszechne dla żołnierzy analfabetów. Starano się kultywować patriotyzm i podtrzymywać świadomość narodową. Sosabowski organizował pogadanki okolicznościowe dla mieszkańców Rybnika, co podtrzymywało prestiż i poszanowanie wojska. Awans na podpułkownika otrzymał w marcu 1928r. W maju 1928r. Sosabowski został przeniesiony do 3 pułku strzelców Podhalańskich na stanowisko zastępcy dowódcy pułku, zaś na początku 1930r. otrzymał stanowisko wykładowcy Wyższej Szkoły Wojennej. Komendantem szkoły wówczas był
gen. bryg. Tadeusz Kutrzeba, który uważał, że na stanowiska wykładowców należy wyznaczać oficerów wykazujących istotne wartości intelektualne, zdolności dowódcze, ale wcześniej pełniących służbę w linii i sztabach. W latach 1930-36 Stanisław Sosabowski pracował w Katedrze Operacyjnej Służby Sztabów początkowo jako wykładowca, potem kierownik przedmiotu. W opinii gen. Tadeusza Kutrzeby z roku 1930 „oficer o dużej wiedzy, którą stale rozszerza, silny temperament, objawia dużą stanowczość. W współżyciu służbowym trudny z powodu chęci narzucania swojej woli. Nadaje się z racji swego charakteru do prac samodzielnych i odpowiedzialnych. Podporządkowanie sprawia mu nieraz trudności. Bardzo intensywnie i wydajnie pracuje, b. wytrzymały. Wybitny oficer”

            W Wyższej Szkole Wojennej Sosabowski opracował podręcznik pt. „Wychowanie żołnierza-obywatela”. W 1931 roku Ministerstwo Spraw Wojskowych poleciło książkę do użytku służbowego. W ten sposób dowódca kompanii miał ułatwienia w swych czynnościach wychowawczych. W pracy tej Sosabowski zawarł całokształt przedsięwzięć jakie powinni realizować przełożeni, aby rekruta wychować na prawdziwego żołnierza. Dowodził nierozerwalności wychowania żołnierskiego i obywatelskiego.[12] Napisał wspaniały podręcznik wskazujący drogę wychowania żołnierza-obywatela poprzez serce do rozumu. Wierzył, że wojsko stanowi najlepszą szkołę patriotyzmu. We wstępie pracy pisał „My nieodrodni synowie naszych ojców, wyrośli w przywarach, które przyczyniły się ongiś do upadku naszego państwa, krnąbrni i niekarni, bez dostatecznego poszanowania władz, wybujali indywidualiści, kłótliwi zacietrzewieńcy, lekkomyślni, a jednak gorąco miłujący swą Ojczyznę, otoczeni nieprzyjaznymi nam sąsiadami, posiadającymi silną władzę wykonawczą, społeczeństwo karne, przyzwyczajone do posłuchu, poszanowania władzy – musimy przebudować naszą psychikę, w szczególności psychikę młodego pokolenia pod kątem likwidacji tego zła, które w nas jeszcze tkwi, i nabycia względnie wzmożenia tych zalet, które są u nas w stadium tworzenia się. Szkoła żołnierska[13] powinna wychowywać zdrowe typy obywateli rozumiejących swoje prawa i obowiązki”

            Podręcznik ten zawiera cel, metodę i przykłady programowego wychowania żołnierza pod kątem obywatelskim. Jest zbiorem cennych wskazówek dla dowódców prowadzących takie wychowanie. Podążając za sentencją Sosabowskiego, że „dobrze uczyć – jest sztuką” dowiadujemy się w jaki sposób podawać treść, by głęboko trafiła w serca i umysły słuchaczy, tym samym wskazuje metodę szkolenia, by odpowiednio i równocześnie treść ta oddziaływała na umysł i serce żołnierza. Wytwarza odpowiedni nastrój poprzez otoczenie i sposób podania samej nauki. Instruuje jak pedagogicznie wyłożyć temat. Wskazuje na sposób prowadzenia nauki, sposób wymowy – dykcję i gestykulację, wskazuje na pomocnicze środki działające na zmysły – obrazy, filmy i przeźrocza. Nauka ma być formą prostej gawędy. Należy unikać definicji, cytowania cyfr czy dat, natomiast stosować porównania proste odpowiednio do wiadomości i sposobu życia słuchaczy. Podręcznik przedstawia przykładowe 34 nauki napisane w formie konspektu dla prowadzącego. Zawarte zostały tam wiadomości o metodzie nauczania, wiadomości o państwie polskim i sąsiadach, o wojnie i Wojsku Polskim, o prawach i obowiązkach żołnierza-obywatela. Sosabowski omawia w prosty sposób znaczenie dyscypliny, przywiązania żołnierza do swego oddziału, patriotyzmu, obowiązku, moralności, religijności i przedsiębiorczości.

            Za tą publikację w 1936 r. Stanisław Sosabowski otrzymał nagrodę Ministerstwa Spraw Wojskowych oraz Srebrne Palmy Literatury. [14]

Oprócz pracy pedagogicznej ppłk dypl. Sosabowski zajmował się pracą pisarską. W opinii bezpośredniego ppłk Dzułyńskiego: „Wybitny oficer – przede wszystkim ze względu na pracę w piśmiennictwie wojskowym”, oceniając zaś wartości fizyczne i inteligencje pisał: „..Bardzo zdolny, bardzo szybka orientacja, doskonała pamięć. Pracuje poza służbą w piśmiennictwie. Wybitna sprawność fizyczna. Sportowiec z zamiłowania”.

Sosabowski współpracował między innymi z takimi periodykami jak „Bellona”, „Przegląd Piechoty” czy „Przegląd Artyleryjski”. W „Przeglądzie Piechoty”, w artykułach „Zewnętrzne objawy dyscypliny żołnierza”, „Związanie żołnierza z pułkiem”, „Instynkt walki i jego kształcenie”, „Narciarstwo w wojsku” zajmował się głównie sprawami wychowania żołnierza, twierdząc, że wychowania żołnierskiego nie należy oddzielać od obywatelskiego i że wychowującym w wojsku powinien być dowódca, a wiadomości uzyskane z zakresu informacji o państwie przekazane w odpowiedniej formie mogą przydać się żołnierzom w życiu poza wojskiem. [15] W roku 1935 r. Sosabowski wydał drugą po „Wychowaniu żołnierza-obywatela” książkę pt. „Kwatermistrzostwo w polu”. Pozycja ta była rezultatem pracy teoretycznej i doświadczeń nie tylko samego Sosabowskiego, ale i jego kolegów ze sztabu Głównego i Wyższej Szkoły Wojennej z którymi współpracował. Był również współautorem wielu regulaminów i instrukcji wojskowych.

W 1937 r. Sosabowski uzyskał awans do stopnia pułkownika i został wyznaczony na dowódcę 9 pułku piechoty Legionów w Zamościu. Nie ma w czasie pokoju – pisał, piękniejszego przydziału nad dowodzenie pułkiem. Dowódca jest pełnoprawnym panem swojego pułku, odpowiedzialnym za wszystko, co się w nim dzieje. Kieruje nie tylko służbowym życiem pułku, ale z natury rzeczy – zwłaszcza, gdy pułk znajduje się na prowincji – wywiera wpływ na całokształt życia i wychowuje swoich podkomendnych. [16] Z takim nastawieniem Sosabowski rozpoczął pracę i gdy był zaangażowany w pracy po same uszy spadły ciosy w jego życie rodzinne. Jesienią 1938 r. jego młodszy syn Jacek – uczeń gimnazjum uległ śmiertelnemu wypadkowi. To nieszczęście załamało Sosabowskiego. Zameldował się do ministra spraw wojskowych gen. Kasprzyckiego i poprosił o przeniesienie. W lutym 1939r. objął dowództwo 21 pułku piechoty „Dzieci Warszawy” stacjonujący na Cytadeli Warszawskiej. Przejmując dowództwo Sosabowski zastał bardzo ciężkie położenie wyszkoleniowe i administracyjno-gospodarcze pułku. Trudności szkoleniowe polegały na braku placu ćwiczeń i strzelnic. Pułk miał stałe świadczenia w oficerach i podoficerach na rzecz Komendy Miasta i Ministerstwa Spraw Wojskowych. Świadczenia te polegały na służbie wartowniczej i garnizonowej, przyjmowaniu dostojników, organizowaniu uroczystości. Sosabowski użył ogromnego wysiłku, by te świadczenia zmniejszyć do minimum. Zużył wiele energii, by zlikwidować rozwielmożniony system protekcji i poparć, by mieć swobodę kwalifikowania podkomendnych według jego własnej oceny wartości i przydatności. [17]

W chwili wybuchu II Wojny Światowej 21 pp „Dzieci Warszawy” w składzie „Armii Modlin” znajdował się w rejonie koncentracji pod Mławą, a następnie pod Modlinem, gdzie w krwawych walkach powstrzymywał natarcie niemieckie. W połowie września 1939r. pułk dotarł do stolicy i obsadził odcinek obronny Grochów na Pradze. Tam odpierał ataki wielokrotnie silniejszego przeciwnika zadając Niemców dotkliwe straty. Sprawnie dowodzony przez Sosabowskiego 21 pp walczył zaciekle do 27 września - dnia kapitulacji Warszawy. Przed wymarszem do niewoli gen. Juliusz Rómmel wyróżnił pułk i jego dowódcę Srebrnym Krzyżem Orderu Virtuti Militari. W ostatnich słowach do swoich żołnierzy
płk Sosabowski powiedział; „Żołnierze, obrońcy Stolicy, uczciwie spełniliście swój obowiązek żołnierski. Gdy dziś na rozkaz rozstaniecie się ze swą bronią i wrócicie do domów, zapamiętajcie sobie dobrze, że jesteście nadal żołnierzami Rzeczypospolitej. Niech Was nie złamią chwilowe niepowodzenia naszej Ojczyzny, zmienne są koleje wojny. Nie żegnam Was chłopcy, spotkamy się znowu przy pracy i w walce. Niech żyje Polska!”[18] Z pomocą harcerzy wraz ze swoim synem Stanisławem, który we wrześniu jako lekarz wojskowy pełnił funkcję dowódcy obsługi pociągu sanitarno-ewakuacyjnego Sosabowski uciekł z niewoli niemieckiej. W krótkim czasie Sosabowski został członkiem konspiracyjnej organizacji „Służba Zwycięstwu Polsce”, następnie „Związku Walki Zbrojnej” z zadaniem zorganizowania w Łodzi organizacji podziemnej, po nim przejął tę funkcję płk Okulicki. Sosabowski dotarł do Lwowa pod sowiecką okupacją i tam budował podwaliny do działania podziemnych organizacji opartych o korpus oficerski i podoficerski. Wkrótce otrzymał zadanie przedarcia się do Naczelnego Wodza we Francji. Pod koniec grudnia Sosabowski zameldował się w sztabie gen. Sikorskiego w Paryżu. Był jednym z pierwszych, którzy dotarli z okupacji niemieckiej i sowieckiej do gen. Sikorskiego i złożyli meldunek o sytuacji w okupowanym Kraju.

We Francji płk Sosabowski został zastępcą dowódcy 1 Dywizji Piechoty w Bretanii (w czerwcu 1940r. jednostka ta jako Pierwsza Dywizja Grenadierów zapisała się chlubnie w walkach na terenie Francji), a następnie objął takie samo stanowisko będącej we wczesnym stadium formowania 4 Dywizji Piechoty. Po klęsce Francji płk Sosabowski wraz z żołnierzami 4 DP ewakuował się do Wielkiej Brytanii, gdzie zajął się formowaniem Polskich Sił Zbrojnych. Jak grzyby po deszczu na terenie Szkocji powstawały polskie obozy wojskowe. Formowały się dwie duże jednostki – Brygada Pancerna gen. Maczka i Brygada Strzelców gen. Paszkiewicza. To ci dowódcy mieli priorytet w doborze kadry oficerskiej oraz zabrali niemal wszystkich szeregowych. Oficerowie bez przydziału zostali do dyspozycji płk Sosabowskiego. Głównie byli to oficerowie słabej kategorii zdrowia, od porucznika do pułkownika. I tu po raz kolejny Sosabowski wykazał wielką fachowość i zdolności organizatorskie. W szkockim Eliock Sosabowski dostał rozkaz sformować Kanadyjską Brygadę Strzelców. Plan jednak upadł ponieważ polscy ochotnicy z Kanady nie przybyli do Szkocji. Jednostka dowodzona przez Sosabowskiego przyjęła nazwę 4 Brygady Kadrowej Strzelców (4 BKS) z zadaniem dozorowania wybrzeża i zwalczania przewidywanych desantów niemieckich. Naczelny Wódz gen. Sikorski po inspekcji brygady w październiku 1940 r. stwierdził wysoki stopień szkolenia oraz wysokie morale żołnierzy Sosabowskiego. Szkockie góry dawały możliwość wszechstronnego szkolenia i zaprawy fizycznej. Poza służbą dowódca dbał o wizerunek żołnierza polskiego oraz o rozwój przyjaznych stosunków polsko-szkockich. Naukę języka angielskiego wśród oficerów prowadziły Szkotki, a Polacy organizowali liczne ogniska i spotkania ze środowiskiem lokalnym, co zaowocowało długotrwałą przyjaźnią.

Z końcem września 1940 r. Sosabowski otrzymał propozycję od Szefa Sztabu przy Naczelnym Wodzu gen. Tadeusza Klimeckiego, aby stworzyć oddział, z którego rekrutowaliby się żołnierze zdolni do przerzutu spadochronowego na teren okupowanego Kraju. Żołnierze Ci w niedalekiej przyszłości zasłyną jako Cichociemni. Ten pomysł całkowicie pochłonął płk Sosabowskiego. Wkrótce z 4 Brygady Kadrowej Strzelców na „tajemnicze kursy” zaczęły odchodzić kolejne grupy oficerów. W styczniu 1941r. płk Sosabowski dostał nieoficjalną zgodę ze sztabu Naczelnego Wodza na kierowanie ochotników na brytyjski kurs spadochronowy do ośrodka w Ringway. Wówczas w głowie Sosabowskiego zaświtał pomysł utworzenia Brygady Spadochronowej. Pomysł na owe czasy szalony – słaby materiał ludzki, brak szeregowych, w perspektywie śmiertelnie wykańczające szkolenie, takie czynniki nie zniechęciły Sosabowskiego. Brygada i Kraj „Najkrótszą Drogą” - stało się przesłaniem pułkownika na kolejne cztery lata. Zorganizować związek taktyczny zdolny do przerzutu drogą powietrzną oraz wsparcia powstania powszechnego w Kraju.[19] Sosabowski był pewny , że jego plan zostanie przyjęty z wielkim uznaniem. Wiedział, że w owym czasie jednostka taka w znacznym stopniu podniosła by prestiż Wojska Polskiego na Zachodzie jak również osobisty prestiż Premiera RP i Naczelnego Wodza gen. Sikorskiego. Zatem plan ten miał polityczne znaczenie, bo gdyby nagle Niemcy załamały się, to wtedy gen. Sikorski mógłby dostać się w ciągu 6 godzin do Polski, zanim inne wojska dotarłyby do Kraju.[20]

Na początku 1941r. 4 Brygada Kadrowa Strzelców otrzymała status brytyjskiego batalionu, rozlokowała się na Półwyspie Five w miejscowości Leven. Równolegle z brygadzie zaczęły się liczne kursy przygotowujące oficerów do nowej roli. Na pożyczonych od Norwegów nartach odbywał się w miejscowości Wardhouse kurs narciarski. Sosabowski jako wybitny taternik i narciarz osobiście prowadził zajęcia. W ciepłe, letnie szkockie dni organizowano kursy wspinaczki oraz jeden z ciekawszych kursów, który często po latach wspominali weterani Brygady Spadochronowej – kurs „korzonkowy” w Dunkeld. Tak nazywano kursy przetrwania w terenie.

Pierwsze doświadczenia ze skokami spadochronowymi w brytyjskim Ringway objawiły, że Polacy są o wiele słabsi fizycznie i przeciętnie starsi od brytyjskich kolegów szkolących się w tym ośrodku. Sosabowski szybko wyszedł naprzeciw temu problemowi organizując w Largo House – ośrodek wstępnego szkolenia spadochronowego – potocznie nazwany „Małpim Gajem”. Był specjalny ośrodek wstępnego szkolenia spadochronowego, który w połączeniu z intensywnym wychowaniem fizycznym podnosił kondycję kandydata do norm obowiązujących i stosowanych w Ringway. Każdy żołnierz zanim wyjechał na skoki do Ringway przechodził kilkutygodniowe szkolenie specjalistyczne oraz fizyczne w „Małpim Gaju”. W krótkim czasie okazało się, że Polacy wypracowali własne metody szkolenia spadochronowego, na którym częściowo oparli się też Brytyjczycy. W ten sposób w Ringway powstała autonomiczna sekcja polska, w której wybitni polscy instruktorzy spadochronowi, między innymi w osobach por. pil. Juliana Gębołysia i por. pil. Jerzego Góreckiego szkolili również aliantów innych nacji – Francuzów, Norwegów zarówno jak Brytyjczyków. W Laudin Links stanęła polska wieża spadochronowa – pierwsze tego typu urządzenie do szkolenia spadochronowego na Wyspach Brytyjskich. Wszystkie te szkolenia w 4 BKS prowadziły do wyrobienia żołnierza-spadochroniarza.

„Wojska spadochronowe, elita wojsk pod względem fizycznym, duchowym i wyszkolenia. Wojsko najwyższych kwalifikacji bojowych, przeznaczone do najważniejszych zadań. Wojsko największego ryzyka składające się z żołnierzy zdolnych do pogwałcenia instynktu samozachowawczego, posiadających wysoką akumulację woli dla powzięcia i wykonania skoku ze spadochronem” – tak określał Sosabowski cechy żołnierza-spadochroniarza.

23 września 1941r. w Kincraig odbyły się ćwiczenia z pokazem sprawności spadochronowej przed wizytującym brygadę Naczelnym Wodzem gen. Sikorskim. Celem ćwiczenia był zrzut spadochronowy oraz atak z zaskoczenia na pozycje artylerii przybrzeżnej i zniszczenie jej. Po udanym ćwiczeniu na zbiórce spadochroniarzy, w obecności dowódcy brygady płk Sosabowskiego, generał Sikorski powiedział: „Gdy przyjdzie odpowiednia chwila – jak orły zwycięskie spadniecie na wroga i przyczynicie się pierwsi do wyzwolenia Ojczyzny… Jesteście odtąd Pierwszą Brygadą Spadochronową i wierzę, że kierowani sprawną ręką Waszego Dowódcy, spełnicie swój obowiązek żołnierski. Wzywam Was do dalszej wytrwałej pracy, która przyniesie wolność Polsce, a Wam zaszczyt powrotu do Niej – pierwszymi”, po czym wręczył osobiście pierwsze Znaki Spadochronowe – pikujące orły.[21]

Brygada Spadochronowa była nowym rodzajem sił zbrojnych w Wojsku Polskim.
Płk Sosabowski zadbał o napisanie nowych regulaminów i zasad działania dla oddziałów spadochronowych. Całokształt szkolenia obejmował – szkolenie fizyczne, strzelanie, trening bojowy i specjalistyczny. Bataliony i kompanie spadochronowe były ciągle zaangażowane w szkoleniu. Sosabowski uważał, że żołnierz powinien być cały czas zajęty. Bezczynność jest największym jego wrogiem.

W latach 1942-43 z Rosji do Wielkiej Brytanii przez Persję, Palestynę i Egipt dotarły znaczne uzupełnienia. Po amnestii Stalina generał Anders wyprowadził wojsko z Rosji. Część tego wojska zasiliło szeregi Brygady Spadochronowej. W 1942r. zorganizowane były już dwa bataliony spadochronowe, w 1943r. trzeci batalion oraz samodzielne kompanie. W latach 1943-44 Polska Brygada Spadochronowa brała udział w wielu ćwiczeniach bojowych we współdziałaniu z 1 Brytyjską Dywizją Powietrzną. Niezwykle ciepłe i serdeczne stosunki płk Sosabowski utrzymywał z arystokratą brytyjskim gen. Browningiem – wysokim dowódcą wojsk powietrznodesantowych. Generał Browning zafascynowany bojowym życiorysem Sosabowskiego cenił fachowość jako charyzmatycznego dowódcy spadochronowego. W roku 1943 złożył mu wręcz niebywałą jak na Brytyjczyków propozycję – objęcie dowództwa brytyjsko-polskiej dywizji powietrznodesantowej, tym samym awans na stopień generała. Ku zdziwieniu Brytyjczyka Sosabowski odmówił tej propozycji. Generał Browning uznał te odmowę jako osobistą potwarz. Upór w dążeniu do celu jakim był Kraj spowodował, że Sosabowski popadł w konflikt z brytyjskimi generałami oraz dowódcami alianckimi. W połowie 1944r. generał Sikorski już nie żył, sytuacja polityczna była na tyle jasna, jak podział świata po konferencji w Teheranie. Polska została sprzedana wpływom Związku Radzieckiego i choć było wiadome, że sojusznicy zdradzili Sprawę Polską na rzecz Stalina, do ostatniego dnia płk, a potem gen. Sosabowski torpedował wykorzystanie 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej na froncie zachodnim. Brygada polska była smacznym kąskiem dla aliantów – dobrze wyszkolone i uzbrojone wojsko spadochronowe, przygotowane do użycia w operacjach powietrzno-desantowych. Do końca wierzył w to, co wpajał swoim żołnierzom – powrót do Kraju Najkrótszą Drogą. Tymczasem nie było już wyboru.

15 czerwca 1944r. był podwójnym świętem dla 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej. Tego dnia odbyła się ceremonia nadania i wręczenia sztandaru Brygadzie, tego dnia także po raz pierwszy wystąpił dowódca w mundurze generała brygady.

Historia sztandaru 1 SBS sięga grudnia 1941 roku, kiedy w ekipie Cichociemnych został zrzucony do Polski pierwszy Poczet Sztandarowy. Kobiety Warszawy w ściśle tajnych warunkach wyhaftowały sztandar dla spadochroniarzy, który został poświęcony i ukryty do momentu przerzutu płachty do Wielkiej Brytanii. W kwietniu 1944r. sztandar został przetransportowany na Wyspy i tam przygotowany do ceremonii wręczenia. Stanowił jasny symbol oczekiwania swoich synów w okupowanej Warszawie.

Pomimo wysiłków gen. Sosabowskiego 1 SBS została przekazana do 1 Brytyjskiego Korpusu Powietrznego, w następstwie czego została użyta w Operacji „Market-Garden” na froncie zachodnim w Holandii.

Podczas, gdy Powstanie w Warszawie chyliło się ku upadkowi, dla 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej trwało pogotowie bojowe. Wielu żołnierzy wierzyło, że poleci na pomoc Warszawie. Jednak swój chrzest bojowy brygada gen. Sosabowskiego miała przejść w Holandii, w największym desancie spadochronowym w dziejach historii, w bitwie znanej jako bitwa pod Arnhem. Pomimo, że bitwa ta była ostatnim zwycięstwem hitlerowskich Niemiec, Polacy godnie spełnili swój żołnierski obowiązek.

Wielka operacja desantowa sprzymierzonych armii w składzie trzech dywizji i polskiej Brygady załamała się, nie osiągnąwszy zamierzonych wyników taktycznych. Nie zmienia to i nie zmniejsza w niczym faktu, że żołnierze naszej Brygady i dzielny jej dowódca spełnili swój obowiązek żołnierski dając z siebie wszystko, co dać mogli w niezmiernie trudnych warunkach, w jakich operacja dochodziła do skutku, rozwijała się i dobiegała końca – pisał ówczesny Naczelny Wódz Kazimierz Sosnkowski w słowie wstępnym do książki Sosabowskiego pt. „Najkrótszą Drogą”[22]. Wojsko biło się ofiarnie i osiągnęło pierwsze wyznaczone cele, lecz niedostarczenie przez Brytyjczyków środków przeprawowych stało się jednym z czynników stanowiących o załamaniu się operacji – pisał powściągliwie gen. Sosnkowski, zamiast stwierdzić dobitnie, że Brytyjczycy popełnili błąd strategiczny.[23] Była to operacja „O jeden most za daleko”. Zarozumiali generałowie XXX Korpusu Brytyjskiego odrzucając plan gen. Sosabowskiego, który miał szansę uratowania operacji przed klęską nie wykazali dostatecznego ducha walki pod Arnhem, ale zdołali oskarżając Go w sposób oszczerczy przerzucić nawet czasowo swoją winę na gen. Sosabowskiego i spowodować zwolnienie ze stanowiska dowódcy brygady, którą stworzył, wyszkolił i bezbłędnie dowodził na polu bitwy.

Porażka Aliantów spowodowana była złym przygotowaniem planistycznym oraz totalnym zlekceważeniem przeciwnika, na co Sosabowski często zwracał uwagę. Na pogorszenie sytuacji nałożyły się wybujałe ambicje wyższych dowódców alianckich. Za otwartą krytykę i wytykanie błędów porażkę Operacji Market-Garden próbowano przypisać Sosabowskiemu, co było kłamstwem i niesprawiedliwością wobec bohatersko walczących Polaków. W konsekwencji gen. Browning wpłynął na Sztab Naczelnego Wodza i gen. Sosabowskiego odsunięto z dowodzenia brygadą.

Odejście generał z brygady było dla niego osobistą tragedią, przeżył ją bardzo boleśnie. Jego żołnierze zaprotestowali głodówką.[24]

„Generał Sosabowski był wielkim człowiekiem – wspomina jego adiutant por. Jerzy Dyrda. Był bardzo wymagającym żołnierzem, wymagającym zarówno od siebie jak i od żołnierzy, a pomimo to żołnierze go lubili. Oni wiedzieli, że mogą na Nim polegać, mieli duże zaufanie do Niego jako dowódcy i wiedzieli też, że On o nich dba.”[25]

Po wojnie Sosabowski prowadził dwa życia – wspomina syn – Stanisław Sosabowski. Pierwsze życie to pisanie książek, widywanie się z kolegami i podwładnymi tak z Brygady jak 21 pułku „Dzieci Warszawy”, wyjazdy do Holandii na zloty, ciągłe wizyty kolegów i przyjaciół, którzy ojca kochali. Ponieważ odszedł z Brygady, skutkiem nacisku władz brytyjskich nie otrzymał uprawnień i musiał pracować na swoje życie.[26] Pisał, by przekazać prawdę przyszłym pokoleniom, rozliczyć się z każdej kropli krwi przelanej przez swoich podwładnych. Generał zespolił swoich podkomendnych i zorganizował Związek Polskich Spadochroniarzy, brał udział w odsłonięciu Pomnika Bohaterów pod Arnhem, spotykał się z weteranami i ich rodzinami, starał się im pomagać.

Sosabowski zamieszkał w dzielnicy robotniczej Londynu. Jak wielu innych polskich wyższych dowódców pracował fizycznie jako magazynier w fabryce silników Diesla w koncernie Lucasa. W dobie kryzysu po 17 latach pracy został zwolniony na drodze redukcji. Emerytury z fabryki nie uzyskał ponieważ nie nabył praw emerytalnych. Generał Stanisław Sosabowski zmarł 25 września 1967r. Żył 75 lat. Nie pisane Mu było wrócić do ukochanej Ojczyzny, której wiernie służył całe swoje życie. Zgodnie z wolą ojca, syn Generała przywiózł urnę z prochami do Polski i generał Sosabowski zgodnie z ceremoniałem wojskowym został pochowany na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie. W pogrzebie wzięła udział Kompania Reprezentacyjna Wojska Polskiego, rodzina oraz niezliczone rzesze przyjaciół – byłych żołnierzy podwładnych, którym Sosabowski oddał swoje serce jako wychowawca, pedagog oraz dowódca.

W ostatnich zdaniach swojej książki, która wydana została krótko po Jego śmierci pt. „Droga wiodła ugorem” pisał o najwyższych wartościach swojego życia ..”W moim pokoiku pracy, w całym skromnym mieszkaniu wszędzie otaczają mnie pamiątki – upominki ofiarowane przez moich byłych podkomendnych. Jedne są wysoce artystyczne, wykonane zręczną ręką żołnierza spadochronowego. Jedne są wykonane ze złota, inne ze srebra, a jeszcze inne rzeźbione w drzewie. Są też artystyczne rysunki, dedykowane mi wiersze, czy nuty. Nie sposób ich wyliczyć ani uszeregować pod kątem wartości materialnej. Ale bez względu na to, jaka jest ich wartość materialna, wszystkie one mają jedną wspólną cechę, która sięga do głębi mego serca. Jest nią uczucie jakie ma Brać Żołnierska dla swojego „Starego”. Jest oznaką, że jestem ich własnością. A na to warto żyć …”[27]

Generał Sosabowski nie był typowym nauczycielem z wykształcenia, ale na pewno był prawdziwym wychowawcą o dużej wiedzy i doświadczeniu pedagogicznym. Po wojnie przebywając na emigracji, żyjąc i mieszkając w bardzo skromnych warunkach, ciężko pracując fizycznie napisał szereg książek. W roku 1957 w Londynie ukazała się książka pt. „Najkrótszą Drogą”, na podstawie której Sosabowski przełożył treść na język angielski dostosowując do potrzeb odbiorcy anglojęzycznego i powstały takie książki jak „Freely I Served” 1960 r. i „Parachute General” 1961. Ostatnią pozycją zwieńczającą całokształt życia Sosabowskiego była książka pt. „Droga wiodła ugorem”. Sosabowski nie dożył jej wydania. Książka była już w druku, kiedy Generał zmarł nagle na zawał serca. Wiele z tych pozycji doczekało się kolejnych wydań w Polsce, jednak najlepsza z Jego prac o charakterze dydaktyczno- pedagogicznym pt. „Wychowanie żołnierza-obywatela” pozostaje wciąż poszukiwaną i drogą pozycją kolekcjonersko-bibliofilską.

W 1990 r. 6 Brygada Desantowo-Szturmowa z Krakowa przejęła tradycje 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej oraz przyjęła imię Generała Stanisława Sosabowskiego.

W marcu 2006r. na kartach historii przywrócono honor i dobre imię Generałowi i Jego spadochroniarzom. Za udział w Bitwie pod Arnhem Królowa Holandii Beatrix przyznała 1 Samodzielnej Brygadzie Spadochronowej Order Willema, a gen. Stanisław Sosabowski został pośmiertnie odznaczony Orderem Brązowego Lwa.

 

 

Anna Plesiak

 

Bibliografia:

1. Henryk Bagiński – „U podstaw organizacji Wojska Polskiego 1908-1914”, Warszawa 1935.

2. Jednodniówka ZHP na 25 lecie harcerstwa Stanisławowskiego.

3. Skaut Nr 8, Lwów, 1 lutego 1912r.

4. Skaut Nr 13, Lwów, 15 kwietnia 1912r.

5. Stanisław Sosabowski – „Droga Wiodła Ugorem” – Londyn 1967.

6. Stanisław Sosabowski – „Wychowanie żołnierza-obywatela”, Warszawa 1931.

7. Stanisław Sosabowski – „Najkrótszą drogą”, Londyn 1957,

8. Aneta Chmielewska-Szymańska – „Życie i działalność Stanisława Sosabowskiego”, Leszno 2004.

9. Władysław Stasiak – „W locie szumią spadochrony”, Warszawa 1991.

10. Cornelius Ryan – „O jeden most za daleko”, Warszawa 1979.

 

Fotografia okładki ze zbiorów Dariusza Krakowiaka.

 

 

Przypisy:

[1] St. Sosabowski, Wychowanie żołnierza-obywatela, Warszawa 1931, s.4.

[2] St. Sosabowski, Droga wiodła ugorem, Londyn 1967, s. 247.

[3] Tamże, s.7.

[4] A. Chmielewska-Szymańska, Generał bryg. Stanisław Sosabowski 1892-1967, Leszno 2004, s.17.

[5] St. Sosabowski, Droga wiodła ugorem, Londyn 1967, s.9.

[6] A. Chmielewska-Szymańska, Generał bryg. Stanisław Sosabowski 1892-1967, Leszno 2004, s.18.

[7] A. Chmielewska-Szymańska, Generał bryg. Stanisław Sosabowski 1892-1967, Leszno 2004, s.31.

[8] St. Sosabowski, Droga wiodła ugorem, Londyn 1967, s.15-16.

[9] Tamże, s.18.

[10] A. Chmielewska-Szymańska, Generał.. s.36.

[11] E.Z. Szaniawski, Generał Stanisław Sosabowski, film dokumentalny WF „Czołówka” 1990r.

[12] A. Chmielewska-Szymańska, Generał.. s.61.

[13] St. Sosabowski, Wychowanie …, s.2.

[14] A. Chmielewska-Szymańska, Generał.. s.62.

[15] Tamże … s.61.

[16] St. Sosabowski, Droga .., s.27.

[17] Tamże …,s.35.

[18] E.Z. Szaniawski, Generał Stanisław Sosabowski, film dokumentalny WF „Czołówka” 1990r.

[19] St. Sosabowski, Droga .., s.109.

[20] E.Z. Szaniawski, Generał … WF „Czołówka” 1990r.

[21] St. Sosabowski, Droga .., s.116.

[22] St. Sosabowski, Najkrótszą Drogą, Londyn 1957, s.7.

[23] E.Z. Szaniawski, Generał … WF „Czołówka” 1990r.

[24] A. Chmielewska-Szymańska, Generał.. s.156.

[25] E.Z. Szaniawski, Generał … WF „Czołówka” 1990r.

[26] Tamże ….

[27] St. Sosabowski, Droga .., s.248.

Ostatnio zmieniany poniedziałek, 25 czerwiec 2012 01:48

Artykuły powiązane

Copyright © 2006-2015 ISSN 1899-8348

Top Desktop version