Józef Piłsudski i II Rzeczpospolita

Switch to desktop

27 Wrz

Żeligowski - generał słowianofil

  • Napisane przez  Godziemba

1921Lucjan Żeligowski urodził się 17 października 1865 roku w Oszmianie. W zastępstwie zesłanych na Syberię rodziców wychowywała go ciotka w Żupanach. Po ukończeniu gimnazjum klasycznego w Wilnie, w 1885 roku wstąpił do wojska rosyjskiego. Rok później został absolwentem szkoły junkierskiej w Rydze i został promowany na stopień podporucznika.

W czasie służby w 136 pp w Nowoczerkasku nad Donem odmówił wzniesienia toastu za zdrowia cara. Jego sprawa dyscyplinarna została umorzona, jednak na długo przylgnęła do niego opinia niepewnego oficera. W czasie wojny japońsko-rosyjskiej został oskarżony o próbę wywołania buntu w wojsku. Dzięki interwencji posła do Dumy, Polaka Mereszkowskiego, został uwolniony od zarzutów, ale uważany był za oficera, który „ustosunkowuje się ujemnie do interesów państwa”. Równocześnie wysoko oceniano jego kwalifikacje zawodowe, dzięki czemu otrzymywał coraz wyższe stanowiska. W 1907 roku ożenił się z Rosjanką Tatianą Pietrową.

   Jednocześnie od 1912 roku był członkiem Związku Walki Czynnej, organizacji paramilitarnej związanej z obozem piłsudczykowskim.

   W czasie I wojny światowej Żeligowski za liczne zasługi bojowe zostaje awansowany na stopień podpułkownika, a potem pułkownika. Zostaje także kawalerem licznych orderów – m.in. św. Anny, św. Włodzimierza.

   Po utworzeniu Korpusów Polskich w Rosji, zostaje dowódcą Dywizji Strzelców Polskich w I Korpusie Dowbora-Muśnickiego. Wkrótce jednak w wyniku sporu z Muśnickim na tle podporządkowania Korpusu Naczelnemu Polskiemu Komitetowi Wojskowemu, zostaje odwołany ze stanowiska.

   Po kapitulacji Dowbora, przedostaje się na Kubań, gdzie obejmuje dowództwo 4 Dywizji Strzelców, a gen. Józef Haller w czerwcu 1918 roku mianuje go generałem porucznikiem oraz dowodzącym jednostkami polskimi na Wschodzie. Po licznych walkach w kwietniu 1919 roku dociera do Polski. W Wojsku Polskim obejmuje dowództwo 10 Dywizji Piechoty, uczestnicząc w walkach z Ukraińcami w Małopolsce Wschodniej.

   W wojnie 1920 dowodził grupą operacyjną, wchodzącą w skład frontu litewsko-białoruskiego, udanie opóźniając pochód wojsk bolszewickich w lipcu 1920 roku. 15 sierpnia kontratak wojsk Żeligowskiego powstrzymał główne natarcie sowieckie w rejonie Radzymina, doprowadzając następnie do odzyskania tego miasta.

   W końcowej fazie wojny 8 października 1920 roku na czele rzekomo zbuntowanej 1 Dywizji Litewsko-Białoruskiej wkracza do Wilna, wypierając stamtąd Litwinów. Po zajęciu Wileńszczyzny tworzy Litwę Środkową, stając na czele administracji wojskowej. Funkcję tę pełnił do 20 listopada1921 roku, kiedy to zostaje inspektorem Armii nr 2 w Warszawie.

1919

Generał Lucjan Żeligowski i komendant miasta major Stanisław Bobiatyński po wkroczeniu wojsk polskich do Wilna.

 

   Marszałek Piłsudski charakteryzując generałów Wojska Polskiego, oceniał Żeligowskiego jako człowieka o „silnym charakterze, lecz z powodu braku wykształcenia wojskowego i obycia się w dowodzeniu bardziej samodzielnym niepewnym siebie. Ma zły zwyczaj pytania wszystkich o zdanie i radę (…). Może dowodzić armią, z warunkiem, żeby się czuł pewnym swego szefa sztabu w dziedzinie operacyjnej i zarządu tyłami. Szef sztabu musi być tak do niego dobrany, żeby się czuł z nim dobrze osobiście. Lepszy zawsze jest do użycia na froncie niż na tyłach”.

   Inspektorem armii w Warszawie pozostawał do końca listopada 1925 roku, awansując w lipcu 1923 roku do stopnia generała broni. 27 listopada 1925 roku zostaje – dzięki poparciu Piłsudskiego - ministrem spraw wojskowych w rządzie Aleksandra Skrzyńskiego, prowadząc w wojsku politykę personalną, zgodną z oczekiwaniami Marszałka. Doprowadził, m.in. do powrotu na stanowisko dowódcy 2 DK w Warszawie gen. Gustawa Orlicz-Dreszera, ukaranego przeniesieniem na stanowisko dowódcy 3 DK w Poznaniu za manifestacyjne wsparcie Piłsudskiego w dniu 15 listopada 1925 roku w Sulejówku. Ponadto mianował gen. Sikorskiego dowódcą Okręgu Korpusu nr VI we Lwowie, pozbywając się go z Warszawy, a także zdymisjonował ze stanowiska szefa Departamentu Aeronautyki MSWojsk. gen. Włodzimierza Zagórskiego, znanego przeciwnika Marszałka.

   Równocześnie wycofał z Sejmu projekt Sikorskiego organizacji najwyższych władz wojskowych, zdecydowanie krytykowany przez Piłsudskiego. Brytyjski attache wojskowy płk Clayton trafnie oceniał, iż „następca generała Sikorskiego jako ministra wojny jest generał Żeligowski, uprzejmy, ale mało inteligentny człowiek słabego charakteru, który wykonuje wszystkie założenia marszałka Piłsudskiego już przed wydaniem rozkazu”.

   Już po złożeniu dymisji przez rząd, Żeligowski 8 maja 1926 roku skierował do Rembertowa – pod pretekstem ćwiczeń - część jednostek wojskowych, dowodzonych przez oficerów-piłsudczyków. Na czele tych jednostek 12 maja 1926 roku Piłsudski ruszył na Warszawę w celu zdobycia władzy.

   Po zamachu majowym, nowy minister spraw wojskowych Józef Piłsudski utworzył 18 maja 1926 roku Komisje Likwidacyjną, na której czele stanął gen. Żeligowski, będący jednocześnie inspektorem armii nr 2. Do zadań komisji należało: całkowite zlikwidowanie wszelkich operacji wojskowych, uporządkowanie i doprowadzenie wszystkich oddziałów wojska do stanu normalnego, ustalenie i uregulowanie wszelkich strat powstałych w wyniku majowych walk, ustalenie i uregulowanie strat materialnych poszkodowanych osób cywilnych, uregulowanie pomocy materialnej osobom, które ucierpiały z jakichkolwiek względów wskutek walk.

   Generał Żeligowski pozostał w służbie do 31 lipca 1927 roku, kiedy to odszedł na własną prośbę w stan spoczynku, osiadając w majątku w Andrzejewie, gdzie zajął się nowoczesnymi technikami uprawy roli oraz ideą słowiańską, która znajdzie swoje odbicie w działalności politycznej generała w Londynie w czasie II wojny światowej.

   We wrześniu 1935 roku został, posłem na sejm IV kadencji, obejmując funkcję przewodniczącego Komisji Wojskowej. Był przeciwny powstaniu Obozu Zjednoczenia Narodowego, który w jego opinii był ruchem „zbliżonym do hitleryzmu”. Uważał także, iż wbrew głównemu założeniu Piłsudskiego, Rydz-Śmigły wciąga wojsko do polityki. Generał ostro skrytykował okólnik premiera Składkowego, uznający Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych za drugą osobę w państwie, wskazując za jego niekonstytucyjność. W tej sprawie poparł go Cat-Mackiewicz, zaprzyjaźniony z generałem. Władze Sejmu ukarały generała odbierając mu przewodnictwo komisji wojskowej.

1936

Poseł Lucjan Żeligowski przybywa do Sejmu (1936)

   Na początku 1938 roku zaangażował się w propagowanie idei powołania „rządu obrony narodowej”. W lutym 1938 roku w czasie debaty budżetowej, powiedział w Sejmie, iż „konsolidacja szczególnie obecnie byłaby potrzebna, a dojść do tej wielkiej konsolidacji, do konsolidacji wielkich linii, nie jakiejś małej, można tylko wskutek powołania Rady Przybocznej przy Prezydencie”. W skład tej rady mieliby wejść: kardynał Aleksander Kakowski, b. prezydent Stanisław Wojciechowski, marszałek Edward Rydz-Śmigły, marszałkowa Aleksandra Piłsudska, Ignacy Paderewski, Roman Dmowski, Wincenty Witos, Walery Sławek, Franciszek Bujak, Marian Zdziechowski, Mieczysław Niedziałkowski, marszałkowie Sejmu i Senatu, Aleksander Świętochowski, Artur Górski, generał Kazimierz Sosnkowski oraz Maciej Rataj.

   Żeligowski proponował więc współpracę wszystkich najważniejszych polityków opozycyjnych z obozem sanacyjnym, jednak jego inicjatywa nie zyskała wsparcia, jedynie wileńskie „Słowo” uznało, iż „koncepcji tej nie uważamy za realną, ale wydaje nam się bardzo ciekawa, gdyż rada generała grupująca od kardynała do Niedziałkowskiego to swego rodzaju Rada Obrony Państwa przed dekompozycją państwową”.

 

   Nie zrażony tym niepowodzeniem, rok później, 18 marca 1939 roku wezwał premiera „do oświadczenia, co zamierza przedsięwziąć dla natychmiastowego spotęgowania sił moralnych i materialnych ojczyzny”. Jego wniosek upadł jednak, poparty przez zaledwie 13 posłów, niemniej jednak wywarł na opinii publicznej duże wrażenie. Stanisław Cat-Mackiewicz tak skomentował go na łamach „Czasu”: „Nie o to chodzi, czy gen. Żeligowski merytorycznie, programowo ma rację, czy jej nie ma. Chodzi o to, że jako poseł żądając w takiej chwili wyjaśnień rządu, ma więcej niż sto procent racji, wypełniając swój obowiązek poselski”.

   Wkrótce sam Żeligowski w wywiadzie prasowym podkreślił, iż „siły moralne narodu są unieruchomione przez nieodpowiednią politykę wewnętrzną rządu, złą organizację gospodarczą, niepotrzebny przymus i brak zaufania do własnego społeczeństwa. Podnosząc czynnik moralny we wszystkich dziedzinach życia wzmocnimy wielokrotnie tak potrzebny obecnie potencjał sprawności bojowej, ponieważ wg mojego zdania rząd obecny nie jest w stanie sprostać wielkim zadaniom, które stoją przed narodem polskim”.

   Po klęsce w wojnie polsko-niemieckiej udało mu się przedostać do Francji, gdzie został członkiem Rady Narodowej Rzeczypospolitej Polskiej – emigracyjnego parlamentu.
Od połowy 1940 roku gen. Żeligowski, pozostając członkiem Rady Narodowej, stał się propagatorem idei słowiańskiej, publikując dwie broszury – „O ideę słowiańską” (1941) oraz „Zapomniane prawdy (1943).

1941

Posiedzenie prezydenta RP, rządu RP i Rady Narodowej. Na pierwszym planie od lewej: poseł Herman Lieberman, prezydent Władysław Raczkiewicz. Na drugim planie od lewej: NN, gen. Lucjan Żeligowski, gen. Władysław Sikorski(1941)

   Żeligowski uważał, iż od początku żywioł germański dążył do opanowania ziem słowiańskich i wyniszczenia ich mieszkańców. W jego opinii Słowianie (generał wyróżniał wśród nich oprócz Polaków, narody bałkańskie, Czechów, Słowaków, Ukraińców, Białorusinów, Rosjan i Bułgarów) mają ze sobą wiele wspólnego (język, kulturę, zagrożenie ze strony Niemiec), cechuje ich ponadto gościnność oraz przywiązanie do ziemi. Sugerował także, iż polska szlachta przejęła niepotrzebne „bankruckie” ideały Rzymu i Hellady, zamiast kształtować własną świadomość polityczną i narodową, co stało się bezpośrednią przyczyną upadku I Rzeczypospolitej.

   Jednocześnie krytykował promowaną przez Rosję w XIX wieku ideologię panslawizmu, uważając, iż Rosja została w dużej mierze opanowana przez żywioł niemiecki, pragnący w ten sposób kontynuować ekspansję przeciwko Słowianom. Podobna sytuacja miała miejsce – zdaniem generała – w monarchii austro-węgierskiej, w której dominujący Niemcy wynaradawiali Słowian.

   Żeligowski podkreślał, iż po wojnie 1920 roku zaprzepaszczono szansę konsolidacji narodów słowiańskich, pomijając milczeniem swój udział w operacji wileńskiej z października 1920 roku. Jednocześnie generał winą za konflikty polsko-litewskie obarczał Żmudzinów, działających – w jego opinii – pod wpływem inspiracji niemieckiej. Generał nie brał także pod uwagę faktu, iż władze czechosłowackie w okresie międzywojennym przypuszczały, iż Niemcy w pierwszej kolejności uderzą na Polskę, z tego też powodu nie były zainteresowane w nawiązaniu bliskich stosunków z Polską, by nie „drażnić” Berlina.

 

   Podczas II wojny światowej pojawiły się plany federacji polsko-czechosłowackiej, jednak pod wpływem nacisków Kremla, Czesi ostatecznie wycofali się z tej koncepcji. Równocześnie po ataku Hitlera na Związek Sowiecki, w 1941 roku bolszewicy utworzyli w Moskwie Komitet Wszechsłowiański, promując hasła solidarności i współpracy słowiańskiej, co wielu polskim politykom natychmiast skojarzyło się z „czerwonym panslawizmem”.

   Wbrew wielokrotnym naciskom Żeligowskiego, dążącego do podjęcia uchwały o konieczności utworzenia federacji słowiańskiej, Rada Narodowa była niechętna idei słowiańskiej. Pojawienie się w niektórych dokumentach Rady stwierdzeń, iż „Naród Polski należy do wielkiej Rodziny Narodów Słowiańskich”, było ukłonem w stronę generała, który z uporem maniaka podejmował ten problem na każdym niemal posiedzeniu Rady.

   W odróżnieniu od większości polskich polityków, widział w Rosjanach pełnoprawnego członka rodziny narodów słowiańskich. Na posiedzeniu Rady Narodowej 17 marca 1942 roku, poruszając sprawę wschodnich granic Polski i stosunków z ZSRS, podkreślił, iż „polityka polska, my wszyscy czujemy, że tam nie jest dobrze. (…) Niewyraźna jest w naszym społeczeństwie, nie jest wyraźny stosunek Rosji do tej umowy”, mając na myśli sugestię Stalina o konieczności przesunięcia granic na wschód, „żeby swoją strategiczną sytuację polepszyć”. Zwracając uwagę na brak uregulowania wschodniej granicy Polski, jednocześnie wspominał o konieczności jej poszerzenia i stworzenia wielkiej Polski „potrzebnej narodom słowiańskim”.

   Brak realizmu politycznego koncepcji Żeligowskiego oraz chaotyczny sposób argumentacji związane były z pogarszającym się stanem zdrowia sędziwego generała. Stanisław Cat-Mackiewicz w tak żartobliwy sposób opisywał genezę fascynacji słowiańskiej generała: „Diabli nadali, że generał w swoim Andrzejewie znalazł na strychu jakąś książkę Duchlińskiego z czasów emigracji po Powstaniu Listopadowym i zamiast dalej propagować len, zaczął propagować ideę słowiańską, a o niczym innym nie chciał słyszeć”.

   Po odkryciu zbrodni katyńskiej, Żeligowski nadal wychwalał Związek Sowiecki, którego armia mogła powstrzymać raz na zawsze napór żywiołu germańskiego. Coraz bardziej izolowany w Radzie Narodowej, w maju 1944 roku skarżył się Stanisławowi Grabskiemu – jej przewodniczącemu, że „bezideowa, pozbawiona wielkich i prostych linii oraz przewidywać polityka rządu naszego w Londynie doprowadziła do sytuacji prawie bez wyjścia. Propagując stworzenie Europy Środkowej w ramach federacji, lub bloku Słowian, czy też Polski sprzymierzonej z mocarstwami Anglosaskimi jedynie, lub Polski Demokratycznej , w myśl Karty Atlantyckiej, ale osamotnionej – rząd mówi o tworach nierealnych albo zakrojonych na krótką metę. Ta nierealna polityka rządu doprowadziła do tego, że pewien odłam społeczeństwa, zresztą nieliczny, gotów szukać porozumienia z Niemcami, co byłoby zdradą nie tylko Polski i narodów słowiańskich, lecz i zdradą wszystkich naszych sojuszników. I dzieje się to wtedy, kiedy obliczem obecnej epoki jest powstanie Przymierza Narodów Słowiańskich, w którym Polacy odegrają poważna i zaszczytną rolę”.

   W oderwaniu od realiów politycznych, nie widząc zagrożenia ze strony Stalina, Żeligowski propagował federację słowiańską, łudząc się jednocześnie, że Polska będzie mogła w nowym powojennym porządku odegrać doniosłą rolę. W liście do Berlinga wyraził swoje poparcie dla tworzenia wojska polskiego w ZSRS.

   Jego coraz bardziej prosowieckie poglądy sprawiły, iż został skreślony z listy członków Związku Ziem Północno-Wschodnich, założonego przez Cata-Mackiewicza. Generał nie uznał tego, wskazując, iż nie należał do tej grupy, co nie było zgodne z prawdą. Równocześnie stwierdził, iż „jeżeli podpisanym panom (tj. Godlewskiemu i Mackiewiczowi) chodziło o złośliwe wywołanie wrażenia, że stanowią aż taką siłę, która, może skreślić mnie z listy moralnej Wilna i słowiańskiej Litwy, to sądzę, że Kraj, po naszym powrocie uzna to za zwykłą grę zbankrutowanych polityków, którzy zatracili już poczucie różnicy miedzy tragizmem, który poczują, a komizmem, który wywołują”.

   W odezwie do kraju z 31 marca 1944 roku, podkreślając zagrożenia związane z Niemcami, wskazał za niezbędne przywrócenie bliskich kontaktów z Rosjanami. Wyraził także swój podziw dla wspaniale dowodzonej Armii Czerwonej, która stanowiła – jego zdaniem – jedyną zaporę dla żywiołu germańskiego. Uważał jednoznacznie armię sowiecką za armię wyzwoleńczą i sugerował konieczność ścisłej z nią współpracy Polaków z Kraju.

   Wyrazem jego aprobaty dla władz komunistycznych w okupowanej przez Sowietów Polsce był list do żołnierzy WP z 2 sierpnia 1945 roku. Pisał w nim o wspólnej walce z żywiołem niemieckim i konieczności odbudowy kraju, wyrażając radość z tego, iż „powstała wyzwolona Polska w szerokim oparciu o Bałtyk, z granicami nad Odrą i Nysą”. W liście swym apelował do żołnierzy o powrót do kraju, podkreślając, iż „Rząd Rzeczypospolitej Polskiej niejednokrotnie oświadczył, że przyjmie was, swoich synów z otwartymi ramionami, z trudu i pożogi wojennej dźwiga się Polska. Musimy ją odbudować lepszą, silniejszą, opartą o przyjaźń i sojusz ze Wschodem i Zachodem. W tej pracy nie może zabraknąć was, żołnierzy, którzy walczyliście o Jej niepodległość. Ostatnie tygodnie wykazały jasno, że przytłaczająca większość Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie chce wracać do Ojczyzny” .

   Równocześnie ostro krytykował legalny rząd RP, stwierdzając, iż „rozpolitykowana klika dobrowolnych emigrantów, która wyrzeka się Polski usiłuje za pomocą represji, prowokacji, propagandy, kłamstw i nielegalnych plebiscytów powstrzymać powrót naszego wojska do Kraju. Ludzie ci stawiają sami siebie poza szeregi Armii, jako ciao obce. Muszą oni być natychmiast usunięci poza szeregi wojska, które jest dobrem Rzeczypospolitej Polskiej i które jako zwarta całość winna wrócić do Ojczyzny”. Należy przy tym zaznaczyć, iż Żeligowski pisząc ten list, był już członkiem prokomunistycznego Stronnictwa Ludowego, utrzymującym ścisłe kontakty z ambasadą komunistycznych władz w Londynie.

   Na szczęście większość żołnierzy PSZ nie posłuchała tego apelu Żeligowskiego, dzięki czemu uniknęła prześladowań komunistycznych. W przypadku generała, tylko pogarszający się szybko stan zdrowia uniemożliwił mu powrót do „wymarzonej” ojczyzny.

   Na początku stycznia 1947 roku Żeligowski napisał otwarty list do „prezydenta” Bieruta, w którym nawoływał Polaków do głosowania w zbliżających się wyborach na listy wyborcze bloku komunistycznego.
   Generał Żeligowski zmarł 9 lipca 1947 roku. Jego zwłoki zostały sprowadzone do komunistycznej Polski przez kolejnego renegata – gen. Tatara, który wykorzystał tę okazję do przetransportowania złota Funduszu Obrony Narodowej do Warszawy. Żeligowskiemu wyprawiono państwowy pogrzeb i pochowano na cmentarzu wojskowym na Powązkach w Warszawie.

Godziemba


Wybrana literatura:

Władze RP na obczyźnie podczas II wojny światowej
E. Duraczyński, R. Turkowski – O Polsce na uchodźstwie 1939-1945. Rada Narodowa Rzeczypospolitej Polskiej
S. Fertacz – Polska myśl słowiańska w okresie drugiej wojny światowej
J. Jaruzelski – Stanisław Cat-Mackiewicz 1896-1966
P. Stawecki – Polityka wojskowa Polski 1921-1926
S. Grabski – Pamiętnik
S. Cat-Mackiewicz – Zielone oczy
L. Żeligowski – Wojna w roku 1920. Wspomnienia i rozważania
P. Łossowski – Konflikt polsko-litewski 1918-1928
B. Gumowska – Opowieść o generale broni Lucjanie Żeligowskim 1865-1920

 

Zdjęcia: Narodowe Archiwum Cyfrowe

logo rgb_0

Ostatnio zmieniany czwartek, 17 maj 2012 06:51

Copyright © 2006-2015 ISSN 1899-8348

Top Desktop version